"Kolega w Żabce zarabia więcej". Wrze w prokuraturze
W ramach tegorocznej podwyżki minimalnego wynagrodzenia, pensja asystenta prokuratora poszła w górę o 200 złotych. Dolna granica pensji na tym stanowisku wzrośnie do 6700 zł brutto. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Tomasz Willma, szef związkowego zespołu asystentów prokuratorów, mówi, że pracownicy są "rozgoryczeni i zawiedzeni".
Ankieta wśród asystentów. Pesymistyczne wnioski
"Nadal czekamy na wzrost wynagrodzeń, na który liczyć mogą asystenci sędziów. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy w ostatnim czasie wśród wszystkich asystentów w prokuraturze wynika, że w środowisku dominuje rezygnacja i zniechęcenie. Asystenci mają poczucie, że nie są traktowani poważnie w prokuraturze, ich pensje odstają od szerokiego zakresu obowiązków i dużej odpowiedzialności. To rozgoryczenie urosło do tego stopnia, że ponad 60 proc. asystentów prokuratorów twierdzi, że jeżeli nic się nie zmieni w tym roku i ich pensje nie zrównają się faktycznie, a nie w widełkach rozporządzenia, z wynagrodzeniami asystentów w sądach, to odejdą z zawodu. Ich zdaniem prokuratura nie jest obecnie atrakcyjnym pracodawcą. 80 proc. asystentów uważa zaś, że otrzymywane przez nich wynagrodzenia są zdecydowanie za niskie" – przekazał Willma.
Jak mówi, ponad połowa asystentów prokuratorów w Polsce zarabia 4900 zł netto, czyli najniższą możliwą stawkę. "W naszym zawodzie pracuje obecnie 1516 asystentów prokuratorów. Tylko około 56 z nich zajmuje stanowisko starszego asystenta prokuratora" – zauważa związkowiec. Zwraca uwagę na, jak ocenia, "niemal zamkniętą drogę do awansu".
"Rozczarowanie jest bardzo duże, więc skala odejść także może być bardzo duża. Mamy informację, że ponad 60 proc. asystentów prokuratorów, czyli ok. 900 osób, rozważa odejście z prokuratury w ciągu najbliższego roku, jeżeli nic realnie się nie zmieni. Większość z nich zapowiada przejście do sądów" – powiedział szef związkowego zespołu asystentów prokuratorów.